Jak przygotować góralskie wesele? Część druga: góralskie obyczaje związane z godami

Dziś kolejna część serii wpisów o góralskim weselu. W pierwszym artykule omówiliśmy charakterystyczne jadło na prawdziwie góralskie gody. Teraz skupimy się na dawnych obyczajach związanych z góralskim ślubem i weselem. Przygotowanie uroczystości weselnej to nie lada wyzwanie. Każdy szczegół trzeba skomponować tak, aby ze sobą współgrał, nie odstawał od reszty. Ślub i wesele to dziesiątki elementów, które muszą stworzyć harmonijną całość, a to nie jest proste zadanie. O ile w przypadku nowoczesnych wesel urządzanych według wizji niezwiązanych z konkretną tradycją sprawa jest prostsza, o tyle w przypadku góralskiego ślubu i wesela musimy pamiętać o uszanowaniu charakterystycznych obyczajów. Tradycja, którą kultywowali górale, urzeka i nadaje uroczystości romantycznego charakteru. Jeśli więc marzą nam się prawdziwe gody, warto dowiedzieć się, jak kiedyś wyglądały góralskie przygotowania do ślubu i które z niżej wymienionych tradycji możemy przenieść do naszej ceremonii.

Góralskie zaręczyny

Dzisiaj zwyczajem, który otwiera drogę do przygotowań ślubnych, są oświadczyny. Mężczyzna kupuje swojej wybrance pierścionek zaręczynowy i kiedy ta zgodzi się za niego wyjść, rusza machina przygotowań. Jednak dawniej ta procedura była bardziej skomplikowana.

W tradycji góralskiej najpierw następowały związowiny. Polegało to na tym, że dziewczyna wraz ze swoimi koleżankami odwiedzała dom swojego wybranka w dniu, w którym obchodził on imieniny i wiązała go, przypinając mu do koszuli bukiecik (ta tradycja nieco się unowocześniła, dzisiaj Panna Młoda przypina bukiecik Panu Młodemu, ale już w dniu ślubu). Następnie chłopak, goszczący dziewczynę, organizował poczęstunek, w którego czasie odbywały się tańce i zabawa – były to tzw. rozwiązowiny.

Inne podania mówią o zazierunkach. Wtedy inicjatywę przejmował mężczyzna, który do domu swojej wybranki wysyłał zaufanego człowiek, aby ten zwiedział się, czy wielbiciel może starać się o rękę ukochanej.

Kolejnym etapem były namowiny. Wtedy to dopiero chłopak prosił dziewczynę o rękę, działo się to jednak w obecności obojga rodziców. W czasie tego spotkania ustalano wysokość posagu oraz datę ślubu. Dopiero po tych trzech etapach narzeczeni mogli pójść do księdza i dać na zapowiedzi. Wysyłano także pytacy, których zadaniem było zapraszanie gości na wesele oraz przygotowanie rózcki, czyli specjalnej dekoracji dla koni, ponieważ tradycyjnie pytace jeździli po wsi konno i w ten sposób spraszali ludzi na ślub.

O ile obyczaje związane z namowinami i wcześniejszymi etapami rzeczywiście odeszły w zapomnienie i trudno oczekiwać, żeby dalej je kultywowano, o tyle same obrzędy weselne zachowały się do dziś i mają swój niepowtarzalny urok. Warto więc zastanowić się, czy nie ubogacić nimi swojego wesela.

wesele-w-gorach_2

W domu u Pani Młodej

Panna Młoda w dniu ślubu wysyłała po swojego przyszłego męża druhny, a wraz z nimi jechała kapela. Wtedy to dziewczyna czekała przed swoim domem w odświętnym ubraniu (jednak nie był to jeszcze strój ślubny). Kiedy pod dom swojej przyszłej żony podjechał Młody Pan, dostawał od niej białą koszulę i białą wstążkę. Dopiero po wręczeniu Panu Młodemu ubrania, dziewczyna mogła założyć ślubny strój.

Bardzo ważnym elementem stroju Panny Młodej był wianek – symbol niewinności. Najczęściej był on wykonywany z mirtu, którego gałęzie symbolizują miłość i wierność. W ślubnym wianku Młodej Pani roślina ta była znakiem szczęścia i płodności.

Kiedy dziewczyna przebrała się już w ślubny strój, następowały wypytowiny, czyli przemowa skierowana do Młodych. Przemowa była wygłaszana przez starostę albo przez jednego z rodziców Młodej Pary i miała charakter umoralniająco-religijny. Jej celem było to, aby wskazać przyszłemu małżeństwu rolę, w jaką wejdą, oraz uświadomienie im tego, czy naprawdę chcą ze sobą zostać do końca życia. Jeśli ich odpowiedź była twierdząca, następowało błogosławieństwo z udziałem większości zebranych gości oraz przy akompaniamencie kapeli góralskiej.

wesele-w-gorach_3

W drodze do kościoła i na wesele

Przyszła Para Młoda jechała do kościoła oddzielnie. Młodej Pannie w dorożce towarzyszyli drużbowie, z kolei Panu Młodemu towarzyszyły druhny. Razem stawali dopiero przy ołtarzu i tam podczas Mszy Świętej przysięgali sobie miłość i wierność. Na wesele jechali już wspólną dorożką, jednak zanim to nastąpiło, musieli przebrnąć przez tradycyjne góralskie bramy.

Taka brama zbudowana była z dwóch tworzących trójkąt żerdzi, przymocowanych do poręczy. Przy bramie stali chłopcy przebrani za dziadów. Tańczyli, śpiewali i żądali okupu – najczęściej w formie weselnej wódki, ale zadowalali się również pieniędzmi i jedzeniem.

Kiedy Para Młoda przybywała na miejsce, witano ją chlebem i solą. Potem rozpoczynano zabawę, która nieraz trwała nawet przez kilka dni. Najważniejszym momentem były zaś cepiny.

wesele-w-gorach_4

Cepiny

Cepiny to moment, w którym Państwo Młodzi oficjalnie żegnali się ze stanem wolnym. Młody Pan na znak pożegnania swojego kawalerskiego stanu musiał wykupić to, co zostało mu zabrane przez druhny i Młodą Panią, czyli kapelusz. Jednak dostawał go już bez piórka, co miało symbolizować zmianę stanu cywilnego.

Z kolei Młoda Pani na znak pożegnania ze swoim panieństwem zdejmowała swój wianek i zastępowała go tradycyjną chustą góralską tzw. „kaźmierkulą”. Chusta ta była wykonana z jednobarwnej karminowej wełny.

W czasie tego obrzędu śpiewane były przyśpiewki góralskie. I tak Młody Pan podczas odzyskiwania swojego kapelusza słyszał słowa:

Gwizdaj o dwunastej zawsze śpij od ściany

A ja cię zapewniam chłopak murowany

Z kolei Pani Młodej śpiewali:

Latarka szykarka ma żółte pióreczka

Żebyście wy mieli za roczek syneczka

Wyżej wymienione zwyczaje są jeszcze do dziś kultywowane wśród społeczności górali. Jeśli chcemy zorganizować prawdziwe góralskie gody, warto zapoznać się z ich tradycją i spróbować na ten wzór przygotować własne wesele. Będzie to z pewnością niezapomniane przeżycie, bo jak wiadomo – najhuczniejsze imprezy zawsze organizują rodowici górale.

Źródło zdjęć: flickr.com